Sprawdź jak palić bezpiecznie nie smrodząc, oszczędzając przy tym do 30% opału. Dzięki tej metodzie zmniejszysz emisję spalin i pyłów do 83% i sprawisz uśmiech na twarzy sąsiadów.

Ogrze­wa­nie węglowe nie musi być oparte o syf i udrękę! Jeśli jest brudne i uciąż­liwe, to dla­tego, że więk­szo­ści z nas nikt nie poka­zał, jak wygląda naprawdę efek­tywne, eko­no­miczne spa­la­nie węgla i drewna. Te paliwa można spa­lać pra­wie lub cał­ko­wi­cie bez dymu uzy­sku­jąc o ok. 1/3 wię­cej cie­pła i nie jest do tego potrzebna tech­no­lo­gia z NASA.

Efek­tywne, eko­no­miczne spa­la­nie węgla i drewna da się zre­ali­zo­wać w każ­dym piecu i na dowol­nym pali­wie. Efekt bowiem w naj­więk­szej mie­rze zależy od tech­niki dokła­da­nia paliwa.

Jest kilka metod na czyst­sze spa­la­nie węgla i drewna, w kolej­no­ści od najprostszej:

  • dokła­da­nie mniej­szymi por­cjami,
  • pale­nie kro­czące,
  • roz­pa­la­nie od góry.

Jaki jest główny powód, aby inte­re­so­wać się pale­niem bez dymu? To oszczęd­ność gru­bej forsy! Przej­ście z kop­ce­nia na efek­tywne spa­la­nie przy­nosi oszczęd­no­ści ok. 30% opału czyli kwoty idące w setki jeśli nie tysiące zło­tych rocz­nie! Sprawdź ile opału potrze­buje twój dom gdy spa­lasz efek­tyw­nie i porów­naj ze swoim zuży­ciem — dowiesz się, ile z grub­sza możesz zaoszczędzić.

Zli­kwi­duj kop­ce­nie zanim zli­kwi­dują ci piec.

Być może nie potrze­bu­jesz oszczę­dzać, bo stać cię na zakup lekką ręką pię­ciu ton węgla co zimę i w domu masz cie­pło. Pew­nie myślisz też, że jak było i jest, tak będzie zawsze, a oszo­łomy, co im dym nie pasuje, pomału wymrą?

Tedy wiedz, że trwa ostrze­nie topora na nas wszyst­kich. Rząd lada chwila wpro­wa­dzi normy emi­sji dla nowych kotłów węglo­wych a kilka woje­wództw przy­mie­rza się do uchwał anty­smo­go­wych, nawet (jak w Mało­pol­sce) z obo­wiąz­kową wymianą wszyst­kich kotłów. To ozna­cza, że za chwilę jedyne dostępne kotły węglowe (gdy wej­dzie wymóg 5. klasy) będą kosz­to­wały ~10000zł a opał do nich – 1000zł. Wszy­scy będziemy przy­mu­sowo palić bez dymu, ale “dia­men­tami” w “kotlar­skich Maybachach”.

Kop­cąc jak wście­kły krę­cisz na sie­bie bata – poma­gasz ruchom anty­smo­go­wym, które gło­szą, że tylko przy­mu­sową wymianą kotłów można zli­kwi­do­wać kop­ce­nie. My sta­ramy się poka­zać, że kop­ce­nie likwi­duje się pro­stą zmianą nawyku, po pro­stu paląc efek­tyw­niej – bo dym to paliwo. Jasne, nie zro­bimy z Tico Fer­rari, ale kosz­tem pra­wie żad­nym (ucząc się od nowa palić) możemy osią­gnąć od zaraz min. 50% tego efektu, jaki dałaby wymiana kotła (kosz­tem kil­ku­na­stu tysięcy i droż­szego opału potem).

 

Metoda I: dokła­da­nie mniej­szymi porcjami:

Wystar­czy mini­malna zmiana nawy­ków, aby tra­dy­cyjne pale­nie (“od dołu”) uczy­nić zno­śnym. Wście­kłe kop­ce­nie przy tym spo­so­bie pale­nia jest efek­tem wrzu­ca­nia zbyt wiel­kiej por­cji paliwa na zbyt małą por­cję żaru. Naj­pro­ściej więc będzie pozbyć się kop­ce­nia dokła­da­jąc mniej­szymi porcjami.

Mała por­cja to rzecz względna — powinna być na tyle mała, aby po dorzu­ce­niu w kotle stale hulał ogień.Im wię­cej na rusz­cie żaru i im inten­syw­niej się on pali, tym wię­cej na raz można doło­żyć bez zdu­sze­nia pło­mieni. Póki w kotle hula ogień, naj­gor­sze co może wyla­ty­wać z komina to pół­przej­rzy­sty czarny dym. Nie ma mowy o gęstej siwej chmu­rze ani o zasmo­le­niu komina.

 

Metoda II: pale­nie kroczące:

Pale­nie kro­czące  można nazwać pale­niem od boku, ponie­waż w tym przy­padku żar wędruje w pozio­mie. Metoda ta jest nie­jako kom­pro­mi­sem mię­dzy pale­niem od góry i typo­wym (od dołu). Umoż­li­wia cią­głe pale­nie z dokła­da­niem ale kosz­tem nie cał­kiem czy­stego spa­la­nia (wciąż jed­nak o niebo lep­szego niż przy zasy­py­wa­niu żaru grubą war­stwą świe­żego paliwa).

Jak to działa?

Pale­nie kro­czące roz­po­czyna się od roz­pa­le­nia nie­wiel­kiej ilo­ści opału na rusz­cie. Gdy ta por­cja porząd­nie się roz­ża­rzy, prze­gar­nia się żar na tył kotła, a obok żaru dosy­puje się świeżą por­cję opału, tak by sty­kała się z żarem bokiem, ale go nie przykrywała.

Świeży opał nie jest tutaj gwał­tow­nie pod­grze­wany jak przy pale­niu od dołu, gdyż gorące spa­liny nie prze­la­tują przez jego war­stwę. Zamiast tego żar pomału obej­muje cały zasyp a uwal­niane z opału sub­stan­cje lotne mają szansę spa­lić się w wyso­kiej temperaturze.

Zanim zasyp cał­ko­wi­cie się wypali, gdy na rusz­cie jest jesz­cze roz­sądna ilość żaru, całą pro­ce­durę zaczyna się od początku. Prze­gar­nia się pozo­stały żar by usu­nąć popiół i zgar­nia go na tył rusztu, po czym z przodu dosy­puje się nową por­cję opału.

 

Porów­na­nie do pale­nia od dołu i od góry:

Pale­nie kro­czące jest roz­wią­za­niem pośred­nim mię­dzy dwoma pozo­sta­łymi meto­dami rozpalania.

W porów­na­niu z pale­niem od dołu efekty są zde­cy­do­wa­nie lep­sze. Nawet wsy­pa­nie dużej ilo­ści świe­żego opału nie spo­wo­duje zadu­sze­nia żaru i dłu­go­trwa­łego kop­ce­nia. Nie trzeba zmie­niać przy­zwy­cza­jeń w kwe­stii dokła­da­nia, jedy­nie wyko­nuje się je ciut inaczej.

W porów­na­niu z pale­niem od góry metoda ta jest nie­znacz­nie brud­niej­sza, bowiem nie wszyst­kie sub­stan­cje lotne uwal­niane z opału prze­cho­dzą przez żar. Sytu­acja jest jed­nak o niebo lep­sza niż po zasy­pa­niu takiej samej ilo­ści węgla pro­sto na żar.

Dla­tego jeśli pale­nie od góry z jakie­goś powodu jest nie­wy­godne w sto­so­wa­niu, to zde­cy­do­wa­nie warto palić spo­so­bem kro­czą­cym.

 

Metoda III: roz­pa­la­nie od góry:

Poten­cjal­nie naj­czyst­szą i naj­efek­tyw­niej­szą alter­na­tywą dla tra­dy­cyj­nego spo­sobu pale­nia jest roz­pa­la­nie od góry.

Skąd to się wzięło?

Roz­pa­la­nie od góry bywa odkry­wane na nowo w róż­nych miej­scach i w róż­nym cza­sie. Spo­sób ten znali sta­cjo­nu­jący w lasach fiń­scy żoł­nie­rze wojny radziecko-fińskiej (1939 rok) — ogni­ska roz­pa­lane od góry nie dawały dymu, a więc nie zdra­dzały prze­ciw­ni­kowi pozy­cji oddziału. Lecz nie oni pierwsi ani ostatni uży­wali tej metody. W latach 80. posłu­żyła ona do opra­co­wa­nia czy­stych i efek­tyw­nych pie­cy­ków kuchen­nych dla Afryki (TLUD). W pierw­szej deka­dzie XXI wieku w RPA pro­wa­dzono kam­pa­nię, któ­rej twa­rzą była star­sza pani “od zawsze” paląca w ten sposób.

W Pol­sce pale­nie od góry od lat było sto­so­wane w pie­cy­kach typu koza oraz zale­cane w instruk­cjach obsługi kotłów mia­ło­wych z nadmu­chem. Pomysł szer­szego sto­so­wa­nia tej metody dla innych paliw i kotłów wyszedł w 2007 roku od osoby Last Rico — użyt­kow­nika forum Mura­tora. Dzięki jego aktyw­no­ści w tema­cie mnó­stwo ludzi zaczęło palić w ten spo­sób, w tym rów­nież autor tej strony.

Jak to działa?

Cały trik w roz­pa­la­niu od góry to prze­nie­sie­nie war­stwy żaru z dołu na górę pale­ni­ska. Budowa kotła nie zmie­nia się, powie­trze nadal pły­nie spod rusztu ku górze. Jed­nak teraz żar pomału scho­dzi ku dołowi (z równą łatwo­ścią jak w pale­niu od dołu wędro­wał ku górze) a dym wydo­sta­jący się z war­stwy zim­nego jesz­cze opału musi przejść przez żar, gdzie ulega prak­tycz­nie cał­ko­wi­temu spa­le­niu. Do komina lecą nie­mal prze­zro­czy­ste spa­liny a w miej­sce dymu powstaje wię­cej ciepła.

Dla­tego jeśli pale­nie od góry z jakie­goś powodu jest nie­wy­godne w sto­so­wa­niu, to zde­cy­do­wa­nie warto palić spo­so­bem kro­czą­cym.

Prze­bieg całego cyklu pale­nia przed­sta­wia poniż­szy rysu­nek. Pale­nie od góry z przy­czyn tech­nicz­nych jest pro­ce­sem cyklicz­nym, tj. wrzuca się na początku okre­śloną ilość opału, roz­pala i czeka do jej wypa­le­nia, aby roz­pa­lić od nowa (nie ma zbyt­nio moż­li­wo­ści, by doło­żyć opału od spodu). Choć pala­czowi przy­wy­kłemu do dokła­da­nia może się to wydać kar­ko­łomne, pale­nie bez dokła­da­nia nie jest takie trudne a wymaga jedy­nie zmiany nawy­ków. W szcze­gó­ło­wej instruk­cji pale­nia od góry dowiesz się jak sobie radzić, gdy trzeba palić na okrągło.

Na tej samej zasa­dzie co pale­nie od góry, tylko w mniej­szej skali, dzia­łają pal­niki w kotłach podaj­ni­ko­wych i dla­tego kotły te spa­lają węgiel czy­sto i efektywnie.

Metoda rozpalania w piecach i kominkach, którą propagują twórcy portalu daje niższe koszty ogrzewania i brak duszącego smrodu w powietrzu od zaraz, bo nie wymaga żadnych inwestycji.

„Jedynym prawidłowym sposobem palenia węglem i drewnem jest możliwie bezdymne ich spalanie. Dopiero wtedy te paliwa wykorzystuje się w największym stopniu i otrzymuje naprawdę tanie ciepło – bo dym jest istotną częścią paliwa.
Jakiekolwiek kopcenie jest błędem w sztuce i oznacza wyrzucanie do atmosfery od 1/3 (w przypadku węgla) do 2/3 (w przypadku drewna) paliwa. Tyle jest w tych paliwach smoły (węglowej lub drzewnej), za którą płacisz, a potem wyrzucasz kominem – nie dlatego, że masz stary i brzydki piec, lecz z powodu złej techniki palenia, która uniemożliwia spalenie większości tej smoły.
Kopcenie jest niestety powszechne, bo innych technik palenia nie znamy – nikt przez tyle lat nie uznał za stosowne, by ludzi o tym poinformować, choć na Zachodzie ta wiedza jest normą. Przykro patrzeć na to błędne koło: wyrzucamy kominami niespalony opał, marznąc przy tym w niedogrzanych domach – które moglibyśmy ogrzać, gdybyśmy wiedzieli, jak poprawnie palić.”

Technika rozpalania w piecu od góry to przede wszystkim prawidłowe ułożenie surowców w palenisku: najpierw układamy węgiel, następnie koks a na to wszystko rozpałkę, wpływa to na końcowy efekt jakim jest czystsze powietrze. Natomiast w kominku należy najpierw ułożyć większe szczapki drewna potem drobniejsze drewno i rozpałkę.

Materiały edukacyjne (bardzo szczegółowe informacje) w formie ulotek i plakatów do pobrania dostępne są tutaj:
http://czysteogrzewanie.pl/promocja/ulotki-i-plakaty/

Materiały demonstracyjne Straży Miejskiej w Starachowicach, która prowadzi akcję od dłuższego czasu oraz film demonstracyjny, który ukazał się na łamach Muratora dostępne są poniżej:
Demonstracja Straży Miejskiej w Starachowicach:
https://www.youtube.com/watch?v=n7M6W4eImrU
Film Muratora:
https://www.youtube.com/watch?v=dxipKNx64RA

Zapraszamy również na stronę www.czysteogrzewanie.pl, na której obszernie poruszona jest tematyka spalania węgla i drewna bezdymnie.

Dodaj komentarz