11 stycznia 1940 roku w jednej z pierwszych egzekucji na terenie obozu koncentracyjnego Stutthof zginął Jan Hallman polski działacz i patriota. Warto poznać i przypomnieć tę nieco zapomnianą postać zawiadowcy stacji w Kolbudach.

 

Jan Hallman urodził się 3 czerwca 1890 r. w Różankach pod Wejherowem. W czasie I wojny światowej służył w armii niemieckiej, zaś po demobilizacji zamieszkał na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Zatrudnienie znalazł w PKP, pomimo licznych obowiązków zawodowych, potrafił znaleźć czas na aktywność społeczną. Był m.in. mężem zaufania Macierzy Polskiej, członkiem Polskiego Zrzeszenia Pracy, Kolejowego Klubu Sportowego, a także Towarzystwa Byłych Powstańców i Wojaków. Po otrzymaniu we wrześniu 1929 r. służbowego przeniesienia na stację kolejową w Kolbudach, stał się jednym z filarów miejscowych organizacji polonijnych.

Szybko dowiódł, że potrafi być znakomitym organizatorem. W lutym 1934 r. utworzył w Kolbudach filię Związku Polaków. W tym samym czasie objął również prezesurę w Towarzystwie Ludowym w Pręgowie. Kierowane przez niego stowarzyszenia integrowały Polaków zamieszkujących okoliczne wioski i pomagały przetrwać narastający terror nazistów. W programie ich działalności znalazło się organizowanie różnego rodzaju spotkań, akademii z okazji świąt narodowych, amatorskich przedstawień teatralnych, projekcji filmów.

Jan Hallman przygotowywał również wizyty najważniejszych postaci polskiego życia społecznego. Miejscowych Polaków odwiedzali m.in, ks. Bronisław Komorowski, żona Komisarza Generalnego RP Leonia Papee, prezes Związku Polaków Henryk Królikowski – Muszkiet oraz posłowie Antoni Lendzion i Erazm Czarnecki.

Zaufanie jakie zyskał w środowisku mniejszości polskiej zaowocowało zgłoszeniem jego kandydatury w wyborach do parlamentu Wolnego Miasta Gdańska. W przedwyborczych odezwach jego walory podkreślano w sposób niezwykle wyrazisty: “pewny i niestrudzony pracownik na niwie ojczystej, daje gwarancję wykonania tego, co przyrzekł”. W 1932 roku władze polskie nagrodziły Jana Hallmanna Brązowym Krzyżem Zasługi.

Atmosfera strachu narastała także w Kolbudach, gdzie w niedzielę 11 października 1936 roku doszło do następującego incydentu: po zebraniu Związku Polaków, które odbyło w pomieszczeniach dworcowych, bądź restauracji Kahlbuder Hof, grupka uczestników wracała do domów w Babidole. Po dojściu do szosy zostali oni otoczeni przez Niemców, którzy gwizdami i okrzykami próbowali sprowokować bójkę. W tej sytuacji Polacy cofnęli się na dworzec i opowiedzieli zawiadowcy o zajściu. Ten oświetlił rzęsiście stację, co zniechęciło napastników do podchodzenia pod zabudowania. Jednocześnie wezwano na miejsce żandarma z Lublewa, który później odprowadził Polaków do Babidołu.

Aktywność Jana Hallmana nie uszła uwadze hitlerowców. W pierwszych godzinach wojny został zatrzymany i osadzony w tymczasowym areszcie w Pruszczu Gdańskim. Zginął 11 stycznia 1940 roku, a jego szczątki zostały ekshumowane po czterdziestu latach. Wraz z innymi ofiarami tej zbrodni spoczął ostatecznie na cmentarzu na Zaspie.

Warto poznać losy polskiego kolejarza i patrioty Jana Hallmana z terenów Wyżyn Gdańskich i kultywować o nim pamięć.

Dodaj komentarz