Pruszczanka złotą medalistką grand prix w Zagrzebiu

Za sprawą młodej Pruszczanki, 24 września 2016 w stolicy Chorwacji, zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego. Judoczka  Karolina Tałach wygrała zawody Grand Prix w Zagrzebiu. Dzięki wygranej nasza złota judoczka awansowała w światowym rankingu judo na 35 miejsce.

W judo na sukces składa się wiele czynników. Ważne jest oczywiście dobre przygotowanie i technika, ale czasami potrzebne jest  trochę szczęścia. System walk jest taki, że jeden błąd może spowodować, że wizyta na mistrzostwach może skończyć się na jednej walce. Tym razem sprzyjały mi wszystkie okoliczności i dzięki temu udało mi się wygrać. Tak mistrzyni opowiadała skromnie o swoim wielkim sukcesie.

Udało mi się połączyć dwie egzotyczne pasje.

Z Karoliną Tałach – Pruszczanką, będącą  jedną z najlepszych europejskich Judoczek, rozmawiają Bartosz Gondek i Adam Moczulski:
Kiedy Pani zaczęła trenować Judo?
Pierwszy trening miałam w wieku 9 lat.
Skąd pomysł aby tak ma dziewczynka trenowała sport walki?
Judo to w mojej rodzinie sport pokoleniowy i rodzinny. Mój tata trenował judo. Dziś jest świetnym i poważanym trenerem. Mam w nim ogromne wsparcie, za co serdecznie dziękuję.  Judo uprawia brat i trenowała siostra. Nie był to jednak przymus. Bardzo mi imponował brat i chciałam go naśladować  więc również zaczęłam trenować.
Czy rodzice nie mieli nic przeciwko?
Właściwie to tak. Mojemu tacie nie spodobał się ten pomysł i właściwie mnie od niego odwodził. Mama również nie była zachwycona, ponieważ chciała, żebym kształciła się w kierunku muzycznym i skończyła szkołę muzyczną.

Judo i szkoła muzyczna? Dość egzotyczne połączenie.
Bardzo egzotyczne. Najciekawsze jest jednak to, że udało mi się przez kilka lat łączyć te dwie pasje.
Naprawdę?
Tak, chociaż czasami było to trudne do pogodzenia. Kiedy na przykład wracałam z zawodów ze złamaną ręką, a następnie miałam egzamin gry na fortepianie miałam chwile zwątpienia. Mimo wszystko udało mi się skończyć I stopień szkoły muzycznej i z perspektywy czasu widzę tego duże plusy. Największym z nich jest to, że szkoła muzyczna uczy radzenia sobie ze stresem. Panowanie nad nim przydaje mi się podczas zawodów. Poza tym, muzyka to piękna pasja.  Będzie mi z pewnością jeszcze długo
towarzyszyć.

Jak na 24-latkę jest Pani utytułowaną zawodniczą. Które wyniki uważa Pani za największy sukces?
W kategorii indywidualnej, oprócz najnowszego zwycięstwa w Grand Prix, ważnym wydarzeniem było dla mnie zdobycie brązowego medalu w Mistrzostwach Europy Młodzieży w 2013 roku. Cenię sobie też zdobycie w 2015 roku drużynowego Mistrzostwa Świata w Kazachstanie oraz tegoroczne Drużynowe Mistrzostwo Europy.
Wydaje się Pani ambitną osobą.
Moim zdaniem każdy sportowiec musi być ambitny. Musi wyznaczać sobie ambitne cele, żeby móc ciągle się doskonalić.
Czyli chce Pani być najlepsza na świecie?
Tak, ale nie za wszelką cenę. Sport to taka dziedzina życia, w której trzeba mocno uważać, żeby się nie przeliczyć. Wielu moich przyjaciół i znajomych sportowców ze względu na wydarzenia losowe musiało przerwać karierę. Ja mam nadzieję, że z jeszcze lepszą formą niż obecnie, za cztery lata zakwalifikuję się na kolejne Igrzyska Olimpijskie. To jest mój cel.
Jakieś inne plany samodoskonalenia?
Bardzo ważna jest edukacja, dlatego obecnie studiuję na AWF-ie. Skończyłam studia licencjacie i jestem na pierwszym roku studiów magisterskich. Oprócz tego pracuję zawodowo w Komendzie Portu Wojennego w Gdyni. Jestem żołnierzem i to też jest fascynujące.
Sport, studia, wojsko, czy ma Pani w ogóle czas dla siebie?
Czasem jest trudno, ale lubię spotykać się z przyjaciółmi i spędzać czas z chłopakiem. Bardzo lubię jazdę na rowerze, grę w piłkę ręczną, kibicowanie na meczach, albo po prostu – babskie zakupy.


Dodaj komentarz